There is no fork

Zwykły wpis

Mam nienormalny rozmiar piersi jak na Japonię. Jestem tu krótko, a przeżyłam chyba wszystkie rodzaje gapienia się. Ukradkowe spoglądanie znad komórki, radosne gapienie się dzieciaków, podwójne spojrzenie, gdzie najpierw czyjś wzrok prześliznął się po mnie, ale musiał wrócić do cycków, bo nigdy takich nie widział. Nie ubieram się też tak skromnie jak Japonki (długi rękaw – jest 35 stopni i wilgotność 100%!!! – i brak dekoltu). Nie jestem oczywiście jedyna. Właściwie wszystkie dziewczyny z większymi biustami mówią, że mają tak samo. Ze mną nie jest tak źle, bo poza dużym rozmiarem nie wyróżniam się ani za bardzo ryjem, ani kolorem włosów, ani skóry, ani oczu. Rude, blondynki i farbowane na jakieś ekstra kolory jak niebieski czy zielony – tu już jest gorzej. Ludzie się nie tylko gapią, ale też – po angielsku to się nazywa to give a face, dają twarz, i to naprawdę oddaje ten zdegustowany wyraz twarzy – ROBIĄ MINĘ, jakby oceniali naszą rodzinę kilka pokoleń wstecz.

taki widoczek

widoczek

Ceny w Japonii potrafią być podstępne. Podają jedną, plus tajemnicze + 税. Cóż, dla mnie mało tajemnicze, bo to ZEI, czyli podatek. Tylko że jeszcze nie znalazłam ile ten podatek wynosi, więc przy podanej cenie zastanawiam się, ile mi jeszcze doliczą. Wyczaiłam już, że jeśli coś jest po 100 jenów, to tak właściwie jest po 108 jenów. W restauracji, w której płaci się przy wejściu i można zeżreć ile się chce, napisali, że chcą 1500 jenów. Forsa przygotowana, okazało się, że jeszcze podatek, czyli 1620 (chyba, nie pamiętam) jenów. W każdym normalnym kraju podaje się ceny z wliczonym podatkiem. Nie w Japonii.

inny widoczek

Im coś jest bardziej różowe, tym bardziej kawai, słitaśne, słodkie, urocze. Wszędzie półki wypchane są różowymi rzeczami. Wszystko może być różowym pluszaczkiem, od myjek do garów po pudełko na żarcie, ołówki i gacie. Różowy jest piękny i musisz z tym żyć.

manga i anime wszędzie

Wszystko w Japonii jest naprawdę malutkie. Te auta są czasami jak połowa naszych, a kiedy jedzie takie pełnowymiarowe, wygląda jak potwór, jak taran do rozwalenia wszystkiego wokół. Kierowcy nie są zbyt mili na pasach, prawie nigdy się nie zatrzymują. Z drugiej strony nie złorzeczą, kiedy wejdziesz im pod maskę. I nadal nie mogę przyzwyczaić się do ruchu lewostronnego.

malutka uliczka z lampionami i potworem

Życie dość szybko nauczyło studentów, że z wodą nie ma żartów. Trzeba pić dużo. Nawet jeśli wydaje się, że się ochłodziło, nie ma słońca, pada, niebo jest zachmurzone. Inaczej kończy się odwodnieniem i w najlepszym przypadku człowiek czuje się jak na kacu z piaskiem w pęcherzu, w gorszym dookoła biegają przerażone Japończyki i próbują wziąć delikwenta do szpitala. (Nie, mnie się to akurat nie zdarzyło, mnie tylko łeb bolał.)

Zawsze trzeba nosić parasolkę. Bez względu na pogodę. Nie ma żadnej gwarancji, że po 20 minutach z bezchmurnego nieba nie spadnie ulewa. Nie łagodny deszczyk, który może dałby radę się zebrać w tym czasie na polskim niebie. Będzie prało żabami aż wyginą. Wszyscy mają parasolki po 100 jenów (3-4 złote, przezroczyste), więc nikt nie jest pewien, czy cały czas nosi swoją, czy może kolejną. Za to wszędzie są stojaki i jeśli parasolka wyróżnia się czymś, to nikt jej nie ruszy (w przypadku stojenówki jakaś na pewno będzie, ale czy ta sama – trudno powiedzieć).

rzeczunia, jakieś dzieciaki łowiły w niej raki czy inne godzille

Japończycy są ekstra uczynni i mili. Załatwiłam coś w rodzaju biletu miesięcznego na wszystko – busy i pociągi, z tym, że wpłaca się forsę na kartę, a potem ją zużywa. Wypikałam sobie, ile mi zostało kasy – dość. Wychodzę (w autobusie płaci się przy wyjściu), karta nie działa. Pan kierowca uprzejmie wziął ją ode mnie, sam spróbował piknąć, nie pikło, podrapał się po głowie, zrobił coś z maszyną, dalej nie pikło, kopnął w maszynę – o, działa! Ani przez sekundę nie sugerował mi, że to z moją kartą jest coś nie tak, jeszcze przepraszał, że coś mu się zepsuło. W sklepach pani przekłada rzeczy z koszyka do koszyka, kiedy je kasuje. Zabierasz koszyk i idziesz do stolika z jednorazówkami, gdzie pakujesz nowy dobytek. Jako że jestem obcokrajowcem, póki co, ciągle pakują to za mnie. Przyglądałam się i zauważyłam, że Japończyki same pakują zakupy, a mnie ekspedientki. Super.

malutkie bananki, są pyszne, smakują jak banan tylko bardziej

W sklepach łatwo można się pogubić. Raz prawie wyszłam ze sklepu (z pełnym koszykiem niezapłaconych rzeczy), bo wszystko mi się porąbało. Nikt mnie nie zatrzymywał, nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Myślę, że mogłabym spokojnie wynieść te rzeczy, zapytać randomowego przechodnia co to, po czym wrócić do sklepu i zapłacić za to. Kasy rzadko są na końcu, raczej koło środka, więc wyjście z czymś dodatkowym jest bardzo łatwe – nie, nie planuję kraść w Japonii, ale czuję się źle z tym, że w Polsce takie sklepy by nie przetrwały.

moje podstawowe żarcie od czterech dni – około dwie dychy za takie pudełko

Amerykanie w moim akademiku są naprawdę świetni. Słyszałam różne historie z różnych akademików, ale ci tutaj są fantastyczni. Pomocni, weseli, przyjacielscy, nie osądzający. Pożyczą forsę, rozmienią, pokażą ci wszystko co wiedzą. Zauważyłam tylko, że nie są przyzwyczajeni do tego, że ktoś nie rozumie ich języka. W Europie każdy wie, że dla 90% angielski to drugi język i jakoś łatwo się zrozumieć, czasami wystarczą gesty, dźwięki, miny, krótka pantomima. Z Amerykanami nie ma tak łatwo, dużo wolniej łapią, co chcę powiedzieć, jeśli nie znam nazwy albo nie wiem jak coś ująć. Europejczyki dogadują się o wiele łatwiej, chociaż używają nie swojego języka (gadałam z jednym Anglikiem i też łapał szybciej, co chcę powiedzieć).

krowi sik

Jedna Amerykanka powiedziała mi, że nazywają to cow’s piss (sik krowi), szczególnie japońskie dzieci. Podobno dlatego, że ten napój jest zabarwiony na biało, nieco mętny, zupełnie jakby ktoś dolał do niego mleka. Zapytałam jak od mleka można dojść do siku, na co Norweżka odpowiedziała, że można, o ile jest się kiepskim z biologii (da-bum-tss). W każdym razie to mnie nabrało, myślałam, że butelka jest mętna i to tylko zwykła woda. To coś okazało się obrzydliwie słodkim napojem z jakimś chemicznym posmakiem. Rozcieńczony smakuje jak woda z cytryną. Lepsza rzecz – Japończyki podobno rozcieńczają tym spirytus (potato vodka?) i mają krowiosikówkę.

Długo obiecywane zdjęcie kibli już wkrótce! CDN.

Reklamy

13 uwag do wpisu “There is no fork

    • Dzięki! Wiesz, raczej piszę tu naprawdę truizmy, ale dużo znajomych osób, które nie ma pojęcia o Japonii ciągle mnie pyta, więc muszę iść w proste rzeczy :D

  1. Naomi

    Breloczkiem z Kuroko i sushi za 2 dychy bym nie pogardziła, nie powiem XD
    Czekam na kolejne wpisy, bo czytając zaczyna się wydawać, jakby samemu się tam było! :D

  2. Ada

    ahaha krowiosikówka wygrała w życie <3 w ogóle wszystkie te widoczki są takie urocze tam. Chcę cię tam napaść :O kup mi kurokaaaa (co tam maj jeszcze w maszynkach?) xD

  3. Kosteczka

    w jakich cenach te „bananki” i inne owoce? Da się raz na miesiąc zaszaleć i kupić…no nie wiem, nie wiem…pomarańczę? ;D

    • Bananki są za 120-200 jenów, w zależności od pory dnia i sklepu. Poza tym wszystko jest drogie, nie kupisz nic poniżej 200 jenów za 1 czy 2 rzeczy, np. jabłka są po 500 jenów za dwa bycze. Pomarańczy nie widziałam na razie

  4. „Smakuje jak banan tylko bardziej” – super <3
    Ciekawa uwaga z tymi Amerykańcami, nie pomyślałam o tym, że u nich fakt, że ktoś nie mówi płynnie po angielsku to coś niezwykłego, a to w sumie takie oczywiste :D
    Po ile te breloczki?
    Btw, doliczanie podatku jest też na pewno w Kanadzie i działa na tej samej zasadzie (Kanadyjka kiedyś mi na to narzekała). Jeśli popatrzeć na tej z innej strony, to całkiem fajna sprawa – codziennie przy zakupach ćwiczysz swój umysł prostym zadaniem matematycznym :D (Dlatego Japończyki są takie dobre w nauki ścisłe!).

  5. Vegs

    Ej, a ja mam naprawdę spory biust, a na mnie się tak Japończycy nie gapili (a przynajmniej tego nie zauważyłam ^^”). W zasadzie to jedynym krajem, w którym mi się bezczelnie na cycki gapili, to były Włochy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s