Gutenberg

Zwykły wpis

Jako zapalona użytkowniczka Kindla ściągam książki skąd się da. Czyli głównie (i bardzo zachłannie) z małego futrzastego serwisu, nie oszukujmy się.


źródło: The Huffington Post

Oczywiście są bardziej legalne sposoby na czytanie. Godzinna wyprawa przez pół Krakowa do biblioteki na Rajskiej, jakieś czterdzieści pięć minut popisu wybiórczego analfabetyzmu (moment, co jest po literce K i od kiedy stoję przy półce roślin doniczkowych?), by w końcu wynieść upragnione tomiszcza i jęczeć każdej napotkanej osobie, że mam krzywy kręgosłup i bolą mnie nerki. Dla takiego malkontenta jak ja – w sam raz.

Rodzinne miasto też nie jest zbyt łaskawe. Biblioteka w remoncie, a filie rozsiane dosłownie wszędzie (a to tu nie było mięsnego?). Dla czytelników nieobeznanych w topografii Cieszyna – wszędzie jest z górki albo pod górkę, i pisząc „górka” mam na myśli marzenie amatorów wspinaczki skałkowej. Jak się człowiek potknie, to zatrzymuje się ze zdartym ryjem gdzieś w okolicach Czech. A potem trzeba wrócić, skąd się zleciało… Z ukochanymi tomiskami w torbie.

Po nowości wszelakie udajemy się do księgarni. Pięć książek krzyczy „Mamo!”, kilka innych, troszkę bardziej ułomnych krzyczy „Tato!”, a ja doskonale wiem, że nie stać mnie na utrzymanie rodziny. Ze smutnym uśmiechem odsyłam sprzedawcę, który widząc mój wygląd nerda, gotów postawić pensję, że mnie na coś naciągnie. Nie przewidział tylko tego, że walczę z nałogiem, a ceny książek mi w tym pomagają.

Po coś zainwestowałam w Kindla! Szkoda tylko, że śliczne 23% podatku VAT na ebooki wali mnie z piąchy prosto w pysk. Wcale nie jest taniej… Cóż, pozostaje chomikować co się da…


źródło: Bacillus Cereus

Ostatnią nadzieją na zbawienie mojej konsumpcyjnej duszy jest akcja Open Library. I w jej ramach znalazłam Projekt Gutenberga. Można ściągnąć stamtąd za darmo dużo ciekawych rzeczy, niestety głównie > XX w.

www.gutenberg.org
Zawiera 45 tysięcy ebooków, nie trzeba się rejestrować ani tym bardziej wnosić opłat, ale można dobrowolnie wpłacić sumkę zapomogową. Nowości tu nie znajdziemy, ale wszelakie książki naukowe (większość trąci myszką) oraz starszawe powieści, pamiętniki i prace dotyczące folkloru już bardziej. Moim faworytem jest póki co: „Diary of a Nursing Sister on the Western Front, 1914-1915” anonimowej autorki oraz „Japanese Fairy Tales” napisane przez Yei Theodorę Ozaki (kobieta!).

Reklamy

5 uwag do wpisu “Gutenberg

  1. Może gdybym miała Kindla, wróciłabym wreszcie do czytania.
    hehe, kogo ja oszukuję, jestem otoczona interesującymi mnie fizycznymi książkami i komiksami, a nadal nie chce mi się po nie sięgać ;_;

  2. Jedyny problem z Kindlem, to że jak trafi się na coś złego, to nie można tym artystycznie ciepnąć o ścianę… trza pierw podłożyć podusie i w ogóle rzucać baaaardzo ostrożnie, a najlepiej zamknąć plik i otworzyć piwo xD I stwierdzam, że jednak fakt, że moja biblioteka jest na drugim końcu miasta w budynku szkoły, przy którym nie za bardzo da się zaparkować, a autobusem to podróż ponad godzinna, to jednak nie tragedia… jest płasko :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s